Przejdź do głównej zawartości

Posty

351. Jest człowiek, jest problem. Piotr Kitrasiewicz „Artyści w cieniu Stalina”

Artyści w cieniu Stalina to bez wątpienia książka ciekawa. Ze wszech miar świetnie skrojona, bo z jednej strony bogata w informacje, a z drugiej strony tak dramatycznie poprowadzona, że czyta się ją jak dobrą powieść. Piotr Kitrasiewicz, autor Jego ekscelencji na herbatce z Göringiem , prezentuje niełatwe losy czterech artystów, którym – jak w tytule – przyszło żyć w cieniu Gospodarza. Maryna Cwietajewa i Osip Mandelsztam, Michaił Bułhakow i Sergiusz Eisenstein, bo o nich w tej książce mowa, to artyści, których życie – nie tylko twórcze – zostało zdeterminowane przez politykę Stalina. Kitrasiewicz, portretując ich doświadczenia i rezultaty, do jakich doprowadziła realizacja politycznych postulatów, pokazuje tak naprawdę cztery prawdziwe dramaty – związane z odtrąceniem, strachem, agitacją i biedą na czele. Przypuszczam, że niełatwo jest napisać taką książkę – głównie ze względu na konieczność przeprowadzania ciągłej selekcji. Autor nie proponuje bowiem skróconych biografii czterec...

350. Mozolnie? Justyna Nawrocka „Paragon”

Justyna Nawrocka, poetka, krytyczka teatralna, autorka dramatów, Paragonem zaprasza czytelnika do lat 90. ubiegłego wieku, gdzie wśród szarej, siermiężnej i niekiedy dość ciężkiej rzeczywistości rozkwitają subkultury, a w tym niełatwym świecie młoda dziewczyna – bohaterka – próbuje zaznaczyć własne miejsce. Muszę przyznać, że trudno pisać o tej książce jednoznacznie. Dzieje się tak z kilku powodów, jednak ciężar odpowiedzialności należy przenieść  na dwie kwestie. Po pierwsze, mam wrażenie, że cała ta powieść została absolutnie przegadana – przynajmniej na kilku poziomach. Oczywiście, łatwo dostrzec w tym sposobie narracji konwencję, pewną celowość, świadome dążenie do nienacechowywania w żaden sposób tekstu, sprawiania wrażenia spontaniczności, swobody i tym samym potoczności przedstawianej historii, jednak w Paragonie czytelnik spotyka się z przykrym problemem niewyrazistości postaci, zdarzeń i miejsc, w których dzieje się akcja. Wszystkiego tu dużo, wszystko zostaje ukazan...

349. Solidnie. Leszek Herman „Biblia diabła”

Niemal miesiąc temu na rynku ukazała się kolejna książka Leszka Hermana, Biblia diabła. Podkreślam to, bo uważam, że ta premiera to wydarzenie nie lada, zwłaszcza dla tych, którzy cenią sobie solidnie – jak w tytule recenzji, bo to jakby słowo klucz w mówieniu o tej pozycji – i z rozmachem napisane kryminalne powieści, w których na pierwszy plan wysuwa się historia.  Powieść skupia się wokół trzech problemów – tajemniczego morderstwa, odkrywania średniowiecznych manuskryptów i poszukiwania zaginionego skarbu. To, co przede wszystkim zwraca uwagę w tej książce, to bez wątpienia szeroka płaszczyzna historyczna. Nie bez powodu nazywam w tym wypadku wplątanie wątków historyczny płaszczyzną, bo Biblia diabła to powieść, o której istocie na wielu poziomach świadczą właśnie przytaczane fakty, legendy, różne źródła, podania czy przypuszczenia. Leszek Herman – podobnie jak w poprzednich książkach, w tym Latarni umarłych – tak prowadzi fabułę i kreuje całą literacką rzeczywistość, że wsz...

348. Desperacja. Wilkie Collins „Córka Izebel”

Prawie dwa lata temu miałem okazję przeczytać powieść Córki niczyje , której autorem jest Wilkie Collins. Do dziś myślę o tej książce jak najlepiej, wspominając głównie świetnie poprowadzone portrety psychologiczne postaci oraz wątek detektywistyczny, jakże znamienny dla tego pisarza. Z wielką radością przyjąłem informację o kolejnej pozycji, również wydanej nakładem wydawnictwa MG – Córce Izebel.  Do czego zdolna jest matka dla swojego dziecka? – pyta nas, czytelników, wydawca w opisie na tylnej okładce. Myślę, że ta zagadko-refleksja trafnie nastawia do lektury, bo z jednej strony naprowadza na tor narracyjny, a z drugiej otwiera niełatwą i nieoczywistą dyskusję, w której wir z czasem zostaniemy i tak wplątani. Wilkie Collins niniejszą powieścią zdaje się bowiem odpowiadać na powyższe pytanie, rozpisując jego treść na losy Madame Fontaine, wdowy po wybitnym chemiku, samotnie wychowującej córkę. Jednak nie tylko, bo autor, portretując desperację matki i losy obydwu kobiet, pr...

347. Nie ciekawość, a głód. Wisława Szymborska, Zbigniew Herbert „Jacyś złośliwi bogowie zakpili z nas okrutnie. Korespondencja 1955 -1996”

Po niedawno wydanej korespondencji Wisławy Szymborskiej i Kornela Filipowicza, o której również miałem okazję napisać kilka słów, wiedziałem, że jeśli wyjdzie kolejna książka z listami poetki, z pewnością po nią sięgnę. Korespondencja zebrana w niniejszym tomie obejmuje ponad cztery dekady, a należy zaznaczyć – jak zauważa sam Ryszard Krynicki, odpowiedzialny za redakcję i opracowanie edytorskie – że wiele z listów zaginęło. Jacyś złośliwi bogowie zakpili z nas okrutnie. Korespondencja 1955 -1996 „startują” natomiast dość oficjalnie, gdy Szymborska, jako redaktorka tygodnika literackiego, prosi Herberta o nadesłanie wierszy. Z kolei ostatni list, który został umieszczony w tej książce, dotyczy przewrotnej odpowiedzi na gratulacje za otrzymanie Literackiej Nagrody Nobla. Zebraną korespondencję można czytać wieloma kluczami, jednak dwa wydają się najbardziej zasadne: jako świadectwo wielkiej przyjaźni i jako wyraz twórczego wsparcia. Pierwszy, być może na pierwszy rzut oka najoczywi...

346. Genialne jak mrówka. Maurice Maeterlinck „Życie mrówek”

Maurice Maeterlinck, dzięki wydawnictwu MG, zwrócił w ostatnim czasie naszą uwagę na świat  roślin i pszczół. Teraz przyszła pora na mrówki. Pojawiła się bowiem na rynku kolejna książka cenionego autora, Życie mrówek, tym razem opisująca życie tytułowych stworzeń – wciąż nie tylko w sensie biologicznym, ale również filozoficznym. Autor podejmuje bowiem refleksję nad mrówkami – podobnie jak przy Życiu pszczół  – podkreślając nie tylko ich pracowitość oraz wyjątkowość, ale również równość w stosunku do świata ludzkiego. Życie mrówek, podobnie jak poprzednie książki – Życie pszczół oraz Inteligencja roślin – łączy w sobie dwa podejścia: biologiczne, związane z dokładnym naukowym opisem, wynikającym z obserwacji i szczegółowej wiedzy, oraz filozoficzne, powiązane z refleksją nad istotą i relacją z człowiekiem lub otoczeniem. Dzięki takiej perspektywie – ani do końca naukowej, ani w pełni humanistycznej – przed czytelnikiem ukazywany jest obraz życia – na pozór mniej zło...

345. Wielobarwny patchwork. Piotr Adamczyk „Powiem Ci coś”

Ależ to dobra powieść! Pod każdym względem. Powiem Ci coś Piotra Adamczyka to książka, którą czyta się w zupełnym oderwaniu od rzeczywistości. Głównym bohaterem jest pisarz, samotnie mieszkający w dużym domu. Wynajmuje pokój studentce ASP, która tworzy obrazy wykorzystujące DNA, podobno zapewniające nieśmiertelność. Z czasem dwójka twórców zakochuje się w sobie, a sytuacja, która ma miejsce w otoczeniu pisarza, zaczyna niebezpiecznie przypominać powieść kryminalną, nad którą jedna z postaci pracuje. Powiem Ci coś to w dużej mierze powieść autotematyczna. Książka o pisaniu. Piotr Adamczyk z wielką zręcznością umieszcza w recenzowanym wydawnictwie coś, co zdaje się mieć dla czytelnika głodnego nie tylko procesu tworzenia, ale również środowisk artystycznych wartość nie do przecenienia – myśli, emocje i samoświadomość pisarza. Ta opowieść skonstruowana została w taki sposób, że miesza kilka porządków, z których na pierwszy plan wysuwają się dwa najoczywistsze, najszerzej w tym wypa...

344. Świeże spojrzenia. Leszek Kołakowski „Wejście i wyjście oraz inne utwory ku przestrodze i dla zabawy”

Leszka Kołakowskiego nie trzeba nikomu przedstawiać. Wybitny myśliciel, filozof w tym tomie daje się poznać z nieco innej, acz równie interesującej, strony – bardziej zabawnej, emanującej humorem i ironicznym podejściem do spraw jak najbardziej poważnych. Wejście i wyjście oraz inne utwory ku przestrodze i dla zabawy to bowiem zbiór tekstów –  w wielu wypadkach dotąd niepublikowanych – poetyckich, eseistycznych, teatralnych i satyrycznych, dotyczących istotnych zagadnień z życia literackiego, społecznego, językowego czy kulturowego, związanych niekiedy dość mocno z konkretnymi postaciami czy sytuacjami.  Czytanie zebranych w tej książce prac i utworów ma charakter ożywczy. Zdaję sobie sprawę z tego, że może brzmieć to nieco dziwnie, jednak w istocie tak jest. Nie raz, nie dwa podczas lektury przyłapywałem się na tym, że albo daję się „urobić” literackim wybiegom i sposobom gry z czytelnikiem, albo wprawić w swoiste osłupienie, wynikające z poczucia oświecenia. Oba stany w...

343. Uważnie. Fiodor Dostojewski „Wspomnienia z martwego domu”

Z pewnością należy na początku podziękować wydawnictwu MG za regularne wydawanie dzieł Fiodora Dostojewskiego. To godne pochwały i zauważenia, że w czasach, gdy czytelnictwo nie ma się najlepiej, poza literaturą środka, kryminałami i celebryckimi książkami możemy w księgarniach dostrzec niezwykłe powieści rosyjskiego mistrza – głównie w charakterystycznych kolorach i szacie graficznej, łączącej wydane dotąd przez wspomniane wydawnictwo utwory. Niedawno, pod koniec ubiegłego roku,  dołączył do „serii” kolejny – Wspomnienia z domu umarłych. Recenzowana powieść jest bezpośrednio związana z życiem Dostojewskiego, który w 1849 został skazany na karę śmierci przez rozstrzelanie. Wyrok został jednak w ostatniej chwili przez cara zmieniony, a pisarz został zesłany na Syberię, gdzie umieszczono go w więzieniu i zmuszono do trudnych prac. Swoje doświadczenia i obserwacje Dostojewski umieszcza w tym wypadku w ustach skazanego za zabójstwo żony szlachcica, Aleksandra Pietrowicza. Narrac...

342. Wielki literacki talent? Nathan Hill „Niksy”

Zdecydowanie za łatwo ulegamy wydawniczo-promocyjnym kampaniom, które – o czym dobrze wiemy – każdą kolejną książkę okrzykują wydarzeniem roku lub – w wypadku pierwszej pozycji autora – największym debiutem ostatnich lat. Podobnie miałem z Niksami , o których w ostatnim czasie było dosłownie wszędzie: w krytyce, prasie, mediach i blogosferze. Jedni, między innymi Barłóg Literacki, Justyna Sobolewska i Mariusz Szczygieł, zachwalali, rekomendowali, gdy inni, na przykład Jacek Dehnel, odcinali się od zbiorowego zachwytu, krytykując. Nie ukrywam, że jeszcze przed lekturą opowiedziałem się po stronie tych pierwszych, co – jak się okazało – wprawiało mnie w niemałe zakłopotanie podczas czytania. Dużo można by powiedzieć o tej powieści. Dzieje się tak przede wszystkim ze względu na rozmiar (i rozmach!) – blisko dziewięćset stron, gęsto zapełnionych treścią, nie tylko w znaczeniu fizycznym czy drukarskim. Ta historia zdaje się puchnąć i puchnąć w trakcie czytania, nieustannie  poszerz...