Przejdź do głównej zawartości

Posty

Pomnik trwalszy niż ze spiżu. Jerzy Illg „Mój znak”

„Mija dziesięć lat od pierwszego wydania tej książki (...). Gdy ukazała się w 2009 roku na 50-lecie Znaku, żyli jeszcze (...) Wisława Szymborska, Stanisław Barańczak, Andrzej Szczeklik, Seamus Heaney” – pisze w przedmowie do drugiego wydania „Mojego znaku” Jerzy Illg. Przywołuję te słowa nie bez powodu – pokazują one bowiem, jak zmieniła się (a przy tym: jak musiała się zmienić) na przestrzeni kilkunastu lat recepcja tej publikacji: wydawnictwo nabrało charakteru bardziej refleksyjnego i retrospektywnego. „Mój znak” to zbiór kilkudziesięciu opowieści, szkiców i zapisków biograficznych, które w sposób anegdotyczny opowiadają o twórcach, z którymi w trakcie swojego życia zawodowego zetknął się Illg. Mamy zatem w omawianej książce przedstawione między innymi historie rozgrywające się w siermiężnych latach PRL-u (oczywiście z dużym naciskiem na drugi obieg wydawniczy), wspomnienia związane z Tygodnikiem Powszechnym i wydawnictwem Znak, a także obrazy z polskiego życia akademickiego i ...

Jeśli nie na dole, to na górze. Emma Adbåge „Dołek”

„Dołek” Adbåge  odwołuje się do sytuacji, którą wszyscy doskonale znamy z autopsji: najlepsze jest to, co zakazane. A już w oczach dziecka – zwłaszcza. Wyobraźmy sobie coś takiego: za szkołą znajduje się duży dołek, czyli wielka dziura, powstała  „dlatego, że ktoś kiedyś wybrał stamtąd dużo ziemi”, w której da się przyjemnie i aktywnie spędzać czas. Jak? Można na przykład bawić się w „mamę niedźwiedzicę, szałas, kryjówkę, kiosk”. Oczywiście, jak to w świecie dorosłych bywa, nie wszystko, co najmłodszym miłe, jest przez starszych rozumiane i akceptowane. Jak czytamy, „Dorośli nienawidzą Dołka. Nie chcą, żebyśmy się w nim bawili, bo możemy się zabić” lub „przynajmniej się przewrócić i zrobić sobie krzywdę”. By uprzykrzyć  najmłodszym życie (lub – po dorosłemu – wyprzedzić potencjalny wypadek) nauczyciele podejmują decyzję najpierw o zakazie wchodzenia do dziury (w rezultacie sprytni uczniowie organizują sobie rozrywki na jej krawędzi), a następnie – o jej całkowitym zak...

Mówię, więc słuchaj. Wiesław Myśliwski „Ucho igielne”

Refleksja nad „Uchem igielnym” to refleksja nad fenomenem samego Wiesława Myśliwskiego. Czytając książkę Mistrza, jak zwykli określać dziennikarze i krytycy autora „Traktatu o łuskaniu fasoli”, należy się zastanowić z jednej strony nad tym, co sprawia, że każda kolejna książka pisarza przyjmowana jest z takim entuzjazmem, a z drugiej, czy ta czytelniczo-krytyczna przychylność jest zasłużona. Wydaje się bowiem, że w wypadku najnowszej, a przy tym – jak zapewnia sam Myśliwski – ostatniej, powieści w recepcji ważniejszy od utworu okazał się sam autor – jego pozycja, uznanie i status. Choć „Ucho igielne” rozczarowuje banalnością i nudzi, nie doczekało się szerszych krytycznych analiz. Książka rozpoczyna się śmiercią – starszy mężczyzna spada ze schodów, choć schodził po nich powoli i bardzo ostrożnie. Jedynym świadkiem – a w rezultacie potencjalnym oskarżonym – jest narrator, który chwilę przed tragicznym zdarzeniem rozmawiał ze zmarłym bohaterem. W trakcie śledztwa wychodzi na jaw, ż...

Bez pretensji i nadęcia. Urszula Stokłosa „Cichoborek”

Polska prowincja wróciła do głównego nurtu literatury z impetem – co rusz słyszymy o kolejnej powieści, która realizuje motyw małych ojczyzn, traktuje o wsi i jej mieszkańcach. Żeby daleko nie szukać, wystarczy przypomnieć świetną „Zimowlę” Dominiki Słowik, która otrzymała kilka dni temu Paszport Polityki. Urszula Stokłosa w swojej debiutanckiej książce „Cichoborek” także opisuje życie na prowincji; robi to bez pretensji i tendencji do mitologizowania. Mankamenty To, od czego należy zacząć, mówiąc o recenzowanej powieści, to podkreślenie jej nierówności. Wydaje się, że Stokłosie trudno panować nad napięciem, niekiedy również nad narracją – choć niektóre fragmenty czyta się z dużym zainteresowaniem, to wiele ustępów postrzega się jako niepotrzebne, przegadane, nużące (można to dostrzec przede wszystkim pod koniec lektury, gdy autora musi zamknąć wiele pootwieranych wcześniej wątków). Wprawdzie w „Cichoborku” widać, że Stokłosie naturalnie przychodzi opowiadanie, że z dużą swobod...

Niesamowity świat. Andrés Ruzo „Wrząca rzeka. Historia niebywałego odkrycia”

Andrés Ruzo w epilogu konstatuje: „świat (...) jest znacznie bardziej niesamowity, niż mi się to kiedykolwiek wydawało”. Ta z pozoru błaha refleksja wydaje się dobrze podsumowywać prowadzone we „Wrzącej rzece” rozważania. Wyraża bowiem sens całego namysłu nad tytułowym zjawiskiem, prowadzonym na różnych polach – naukowym, antropologicznym i filozoficznym. „Wrząca rzeka” to książka ciekawa z kilku względów. Po pierwsze, interesująca wydaje się już jej przynależność gatunkowa: nie sposób jednoznacznie orzec, czy to pozycja naukowa, czy eseistyczna. Powiedziałbym raczej, że to zapis wykładu, prelekcji, może dłuższy popularnonaukowy artykuł – taki, który z jednej strony dość szeroko ukazuje omawiane zjawisko, a z drugiej nie wymaga od czytelnika specjalistycznej wiedzy czy cierpliwości do analitycznych opisów. Ruzo snuje narrację o prowadzonych przez siebie badaniach niezobowiązująco, niekiedy nawet w sposób felietonowy – pozwala sobie na rozliczne dygresje, retoryczne pytania, litera...

Cudactwa i wybryki? Dmitrij Mereżkowski „Leonardo da Vinci. Zmartwychwstanie bogów”

„Leonardo da Vinci. Zmartwychwstanie bogów” to książka specyficzna: jeżeli biograficzna, to w sposób wybiórczy, niedążący do kreślenia pełnego portretu wybitnego artysty i naukowca, tylko raczej opierająca się na konkretnych etapach życia, poszczególnych wydarzeniach. Więcej w tym wydawnictwie opowieści o tym, co naokoło autora „Mona Lisy”, niż o nim samym. Dwa oblicza – zwrócone ku Chrystusowi i Antychrystusowi Dmitrija Mereżkowskiego w postaci da Vinci interesuje nie tyle on sam, ile jego wykluczenie i osobliwość: choć twórca bez wątpienia cieszył się dużą popularnością również za życia, to nierzadko był nie do końca akceptowany, często marginalizowany. Na tym wykluczeniu skupia się rosyjski pisarz: oddając w recenzowanej powieści głos bohaterom, tka złożony obraz artysty – dziwaka, samotnika, idealisty, heretyka, marzyciela, myśliciela, naukowca, wegetarianina i wrażliwca. W tym osobliwym portrecie mieszają się różne perspektywy (czemu sprzyja wykorzystanie wielu form prozat...

Pozory nadziei. Charles Dickens, Wilkie Collins „Bez wyjścia”

W książce Dickensa i Collinsa czytelnik znajdzie wszystko to, czego najpewniej oczekiwał, sięgając po „Bez wyjścia”: wielkie, egzystencjalne rozterki, rozdmuchane do granic możliwości problemy, baśniową atmosferę, romanse i podróże. Wędrowiec nad morzem mgły Gdyby trzeba było spróbować wyrazić problematykę recenzowanej powieści obrazem, tak by użyć jak najmniej słów, a bazować wyłącznie na tym, co kulturowo symboliczne, podatne na interpretacje i obrastanie kontekstami, to bez wątpienia można by przywołać wykorzystany na okładce obraz niemieckiego malarza Caspara Davida Friedricha „Wędrowiec nad morzem mgły”. Postać utożsamiana z uduchowionym marzycielem, romantykiem i idealistą zdaje się doskonale wpisywać w nastrój dzieła Dickensa i Collinsa – „Bez wyjścia” powiela bowiem wizję nierealnego, w pewnym sensie nierzeczywistego świata, w którym bohaterowie zdają się nie tyle funkcjonować, ile wypełniać misje; nie ma w tej literackiej rzeczywistości miejsca na nijakość, powszedniość cz...

Jeden krok do przodu, dwa kroki wstecz. Dominika Słowik „Zimowla”

Dominika Słowik w swojej drugiej książce ciekawie przedstawia czas. W „Zimowli” trudno bowiem wyznaczyć granicę między minionym a obecnym: bohaterowie, cały czas wracając do zdarzeń z przeszłości, funkcjonują jakby w zapętleniu, poza kontekstem upływu lat i przemian polityczno-gospodarczych. Opowiadam, więc jestem Dla „Zimwoli” kluczowa okazuje się koncepcja tożsamości narracyjnej Paula Ricoeura: człowiek, by zaistnieć i posiadać tożsamość, musi sam (sobie) siebie opowiedzieć – właśnie poprzez narracyjną historię. Myśliciel w „Filozofii osoby” przekonuje: „Zrozumieć samego siebie to być zdolnym do opowiadania o samym sobie historii zrozumiałych i  zarazem możliwych do przyjęcia przez innych, przede wszystkim możliwych do przyjęcia”. Ten sposób myślenia wydaje się wpisany w książkę Słowik bardzo głęboko, staje się niejako źródłem i powodem całej opowieści. „Zimwola” jawi się bowiem jako próba uporządkowania przeszłości, a w rezultacie – zrozumienia samego siebie. Dzieje się t...

Opowiastka. Dmitrij Mereżkowski „Michał Anioł”

Książka Dmitrija Mereżkowskiego to lektura osobliwa. „Michał Anioł” nie pretenduje bowiem ani do miana biografii, ani powieści biograficznej, choć skupia się na wyraźnie wydzielonym i konkretnie wskazanym okresie w życiu tytułowego malarza. Próbując przedstawić proces powstawania słynnych fresków w Kaplicy Sykstyńskiej, rosyjski twórca decyduje się jednak na wiele ograniczeń i banalizacji przez co jego książka wydaje się mało przekonująca. Ubaśniowiona opowieść Wiodącym odczuciem, które towarzyszy czytaniu „Michała Anioła”, to przekonanie, że obcuje się z czymś baśniowym, skrojonym i napisanym pod wytyczne idealistycznego, ciepłego, uporządkowanego pod względem kreacji świata przedstawionego utworu dla dzieci. Wynika to z kilku rzeczy, jednak najsilniejszy wpływ na takie wrażenie ma sposób budowania literackiej rzeczywistości: wiele w niej daleko idących uproszczeń, schematów, prostych rozwiązań i charakterystycznych dla baśni metod ujmowania czasu. Tytułowe opowiadanie (bo tak ...

Katoekoporadnik. Stanisław Jaromi „Boska ziemia”

Po udanych „Boskich zwierzętach” Szymona Hołowni Znak wydał niedawno „Boską ziemię” Stanisława Jaromiego. Koncept – zarówno na poziomie ideologicznym, jak i graficznym – obu książek jest taki sam, jednak nie ulega wątpliwości, że publikacja Hołowni pod wieloma względami – nie tylko chronologicznym – stoi przed recenzowanym wydawnictwem.  Rosnące zainteresowanie  Zacznijmy od dość banalnej refleksji: cieszy i napawa optymizmem fakt, że na rodzimym rynku ukazuje się coraz więcej książek traktujących o ekologii. Co istotne, nie są to tytuły ogłaszane wyłącznie przez niszowe, lewicowe oficyny czy fundacje działające na rzecz ochrony środowiska, ale coraz częściej przez duże domy wydawnicze. O czym to świadczy? O kilku rzeczach, ale na potrzeby recenzji przytoczmy dwie kwestie: o uniwersalizacji tematu i rosnącym zainteresowaniu sprawami klimatu i natury. Pierwsze zjawisko odnosi się do odczarowania mitu (o czym zresztą w „Boskich zwierzętach” pisał Hołownia), w myśl którego ...