Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Nathan Hill

342. Wielki literacki talent? Nathan Hill „Niksy”

Zdecydowanie za łatwo ulegamy wydawniczo-promocyjnym kampaniom, które – o czym dobrze wiemy – każdą kolejną książkę okrzykują wydarzeniem roku lub – w wypadku pierwszej pozycji autora – największym debiutem ostatnich lat. Podobnie miałem z Niksami , o których w ostatnim czasie było dosłownie wszędzie: w krytyce, prasie, mediach i blogosferze. Jedni, między innymi Barłóg Literacki, Justyna Sobolewska i Mariusz Szczygieł, zachwalali, rekomendowali, gdy inni, na przykład Jacek Dehnel, odcinali się od zbiorowego zachwytu, krytykując. Nie ukrywam, że jeszcze przed lekturą opowiedziałem się po stronie tych pierwszych, co – jak się okazało – wprawiało mnie w niemałe zakłopotanie podczas czytania. Dużo można by powiedzieć o tej powieści. Dzieje się tak przede wszystkim ze względu na rozmiar (i rozmach!) – blisko dziewięćset stron, gęsto zapełnionych treścią, nie tylko w znaczeniu fizycznym czy drukarskim. Ta historia zdaje się puchnąć i puchnąć w trakcie czytania, nieustannie  poszerz...