„Dołek” Adbåge odwołuje się do sytuacji, którą wszyscy doskonale znamy z autopsji: najlepsze jest to, co zakazane. A już w oczach dziecka – zwłaszcza. Wyobraźmy sobie coś takiego: za szkołą znajduje się duży dołek, czyli wielka dziura, powstała „dlatego, że ktoś kiedyś wybrał stamtąd dużo ziemi”, w której da się przyjemnie i aktywnie spędzać czas. Jak? Można na przykład bawić się w „mamę niedźwiedzicę, szałas, kryjówkę, kiosk”. Oczywiście, jak to w świecie dorosłych bywa, nie wszystko, co najmłodszym miłe, jest przez starszych rozumiane i akceptowane. Jak czytamy, „Dorośli nienawidzą Dołka. Nie chcą, żebyśmy się w nim bawili, bo możemy się zabić” lub „przynajmniej się przewrócić i zrobić sobie krzywdę”. By uprzykrzyć najmłodszym życie (lub – po dorosłemu – wyprzedzić potencjalny wypadek) nauczyciele podejmują decyzję najpierw o zakazie wchodzenia do dziury (w rezultacie sprytni uczniowie organizują sobie rozrywki na jej krawędzi), a następnie – o jej całkowitym zak...
Recenzje i omówienia literatury głównie najnowszej