Przejdź do głównej zawartości

324. Marc Shell „Ekonomia literatury”

Ekonomia literatury to książka, która, jak mi się wydaje, może nieco zmienić nasze podejście do pewnych kwestii. Wynika to z tego, że pozwala głębiej spojrzeć na niektóre zjawiska, związane na przykład z literaturą, wyprowadzając czytelnika na inną perspektywę poznawczą.

Marc Shell, proponując tezę, jakoby ekonomia stała u podstaw naszego spojrzenia i naszej percepcji, a w rezultacie i literatury oraz kultury, zaczyna argumentację od starożytnych Greków, ukazując relację między tym działem rzeczywistości a nie tyle pojedynczym dziełem, ile szerszą strukturą społeczno-filozoficzno-kulturową, mocno uwikłaną w pojawienie się nowego, rewolucyjnego medium – monety. Właśnie jej, a konkretnie zmianom, które zapoczątkowała, a także odbiciu czy też odzwierciedleniu w dziełach literackich, poświęca niemało uwagi, naprawdę precyzyjnie analizując i interpretując związane z nią obszary. Skupia się bowiem nie tylko na mniej lub bardziej znaczących związkach czy więziach, ale również na luźniejszych z naszego punktu widzenia relacjach, zwracając uwagę choćby na znaczenia poszczególnych słów, ostatecznie – po analizie – możliwych do odczytania w kategoriach powiązań dzieło – pieniądz (na przykład traktujących i utwór literacki, i walutę monetarną jako wartość handlową, wymienną). Należy tutaj zauważyć, że badania, których dokonuje autor, prowadzone są szczegółowo, a przy tym klarownie – czytelnik, nawet mniej obyty w kwestiach specjalistycznych, naukowych, jak najbardziej odnajdzie się w snutych obserwacjach, ponieważ – co stanowi dużą zaletę tej książki – linia argumentacyjna jest prowadzona po pierwsze przejrzyście, logicznie, a  po drugie wynika z widocznej chronologiczności. Tą drogą, traktującą omawiane zagadnienie wielotorowo, bo i stricte literacko, i filozoficznie, i historycznie, i społecznie, i ekonomicznie, Marc Shell podąża do końca, do stanowiska redefiniującego pewne pojęcia, postawy lub związki. 

Ekonomia literatury, mimo swoistej dostępności, to jednak pozycja dedykowana wyłącznie zainteresowanym historią literatury, kultury czy relacjom sztuki i gospodarki. Autor wchodzi bowiem naprawdę poważnie, czyli dogłębnie i szczegółowo, w niektóre zagadnienia, zastanawiając się nad znaczeniem rozmaitych kwestii tudzież ciągów przyczynowo-skutkowych, uwzględniających przede wszystkim kwestie filozoficzne. Badane są zatem relacje prądów filozoficznych z pojawiającą się wartością pieniądza, a na pierwszy plan wysuwa się na przykład Platon, zajmujący się choćby „fałszywą świadomością”, Sokrates ze swoimi niewidzialnymi ideami czy Arystoteles, od którego już ekonomia zyskuje niemałe znaczenie w odniesieniu do teorii literatury. Marc Shell z jednej strony podnosi jej znaczenie, oczywiście w kontekście ważniejszych dzieł, a z drugiej pokazuje, jak wielce była pomijana przez krytyków czy badaczy, na przykład nie wchodząc do słowników czy podręczników do poetyki. Pokazywanie mylnego pojmowania czy wieloznaczności tytułowego terminu ekonomii w historii pokazuje, jak niejasne i trudne było umiejscowienie tej relacji w obszarze nauk, co zdają się potwierdzać między innymi dokonania Arystotelesa, kardynała Newmana, Platona czy Spencera, a także współczesnych literaturoznawców lub historyków, mylnie postrzegających pojęcie ekonomii. Z pewnością należy zwrócić także uwagę na obserwacje, które badacz poświęca związkom monet z literaturą  oraz epokami, w których powstawały. Choć dziś używamy ich każdego dnia, nie zwracamy uwagę na ich symboliczną czy kulturową wartość, na ich znaczenie – najpewniej właśnie za sprawą owej powszedniości. Shell poświęca zaś im niemało uwagi, uwypuklając związki i znaczenie wybijanych na nich wierszy, utworów czy wizerunków – nie bez powodu uwikłanych w tym wypadku w tę narrację. 

Ta książka pozwala nie tylko spojrzeć na literaturę jako tę, która stoi związkiem z ekonomią, pokazując konkretne relacje (choćby na przykładzie Króla Edypa), ale pozwala także przedefiniować rolę czy też znaczenie twórcy, tak mocno – na co zwraca uwagę Jan Sowa – naznaczonego w naszych oczach romantycznym podejściem: indywidualnością, nieziemskim natchnieniem, wyjątkowością. To wydawnictwo, jak już pisałem, szeroko traktujące omawiane zagadnienie, bo czerpiące argumenty i obserwacje z wielu zjawisk, uwzględniające nie tylko literackie, ale i etyczne (np. w kategoriach prawdy), gospodarcze czy kulturowe pojęcie ekonomii. Myślę, że warto sięgnąć po tę książkę, zwłaszcza jeżeli zjawiska, o których traktuje, czy też filozoficzno-gospodarcze zagadnienia, w tym wypadku podpięte pod tytułową literaturę, nie są czytelnikowi zainteresowanemu lekturą obce. 

4/6

Za książkę serdecznie dziękuję portalowi Sztukater.

Komentarze